1 marca 2016 roku w ramach obchodów Narodowego Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych, w Muzeum Ziemi Nadnoteckiej w Trzciance odbył się wykład Marka Kordka pt. "Zapomniane Stołpecko - Nalibockie Zgrupowanie Armii Krajowej" oraz otwarcie wystawy "Prześladowania na Ziemi Trzcianeckiej w latach 1945-56". Uroczystości te były też elementem IV Pilskich Dni Żołnierzy Wyklętych.
**********
Prześladowani na Ziemi Trzcianeckiej w latach 1945 - 1956
Pierwszego marca, w Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy wyklętych, odbył się w Muzeum Ziemi Nadnoteckiej w Trzciance wernisaż wystawy zatytułowanej "Prześladowani na Ziemi Trzcianeckiej w latach 1945 - 1956. Otwarciu wystawy towarzyszyła prelekcja Marka Kordka na temat Zgrupowania Stołpecko - Nalibockiego Armii Krajowej.
Materiały do wystawy będącej pierwszym wglądem do bezpośrednich lat powojennych historii Trzcianki zebrał Andrzej Poniatowski z trzcianeckiego muzeum. Jest to wystawa traktująca m. in. o żołnierzach Zgrupowania Stołpecko - Nalibockiego AK, ale przede wszystkim w kontekście prób UB zmierzających do ustalenia czym się zajmują żołnierze AK w latach powojennych, czy zajmują się działalnością antypaństwową, czy po prostu żyją codziennym życiem. - Przez dwa lata próbowałem zbierać materiały, okazało się, że jest ich sporo, ale tego, czego nie udało się przejrzeć jest jeszcze więcej. Udało mi się wydzielić cztery grupy prześladowanych osób, i nie są to na pewno wszystkie grupy. Pierwsza jest związana z organizacją "Warta", która działała w Trzciance i Międzyrzeczu w 1946, druga z "Grunwaldem", czyli najbardziej chyba znaną trzcianecką organizacją młodzieżową. Trzecia grupa to żołnierze Zgrupowania Stołpecko - Nalibockiego AK, których według UB ponad sześćdziesięciu mieszkało na Ziemi Trzcianeckiej, i ostatnia kwestia to działalność państwa i bezpieki wobec PSL "Mikołajczykowskiego", które na terenie powiatu trzcianeckiego liczyło 1250 osób, i według informacji, jakie znalazłem w dokumentach, UB umieściło wśród nich dwudziestu informatorów - mówi Andrzej Poniatowski.
Żołnierze AK w Trzciance
O Zgrupowaniu Stołpecko - Nalibockim bardzo ciekawie opowiadał Marek Kordek, dla którego tematyka związana właśnie z tym zgrupowaniem to nie tylko pasja historyczna, ale również osobiste i rodzinne wspomnienia. - Spośród wszystkich żołnierzy zgrupowania żyjących w Trzciance znałem lub powinienem znać przynajmniej kilkunastu, ale wtedy byłem jeszcze za młody gdy tu żyli i umierali, albo po prostu nie wiedziałem, że niektórzy moi sąsiedzi walczyli w tym zgrupowaniu. Z racji tego, że w zgrupowaniu walczyli moi krewni, m. in. brat mojej mamy, czy rodzina Kosowiczów, która wniosła wielkie zasługi w walkę AK na kresach wschodnich. Moja babka ze strony ojca nazywała się Kosowicz, moja babka ze strony matki nazywała się Leszko, i ta rodzina również mocno zasłużyła się w Armii Krajowej. Czuję się zatem w obowiązku przedstawiać prawdę o partyzantce kresowej, która ze względu na siłę armii sowieckiej właściwie stała na przegranej pozycji - mówi Marek Kordek. Bardzo ciekawym wątkiem opowieści Marka Kordka stały się postacie Adlfa Pilcha (ps. "Góra", "Dolina"), dowódcy zgrupowania, i dowódcy kawalerii zgrupowania, chorążego Zdzisława Nurkiewicza, a także niezwykły wyczyn, jakiego żołnierze zgrupowania dokonali w 1944 roku. - Potężną siłą 900 ludzi i 500 koni przedarli się 400 kilometrów z Rakowa do Puszczy Kampinoskiej, z pełnym wyposażeniem, łącznie z zaopatrzeniem i szpitalem polowym, i wzięli później udział w Powstaniu Warszawskim. Było to jedyne zgrupowanie, które dotarło do Warszawy, a potem przez lata niestety zostało zapomniane - mówi Marek Kordek.
"Grunwald"
Część wystawy poświęcona jest działającej w Trzciance w latach 1950 - 1951, młodzieżowej organizacji "Grunwald". Można zobaczyć zdjęcia niemal wszystkich jej członków, oryginał aktu oskarżenia, czy kopie notatek sporządzanych przez oficerów Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego. Niesamowite emocje wywołują różańce wykonane w więzieniu z chleba, pamiętniki więzienne, gryps, czy chustki haftowane słomką wyciągniętą z siennika. Organizacja została założona wiosną 1950 roku przez Witolda Majewskiego, późniejszego dowódcę, i skupiała w swoich strukturach dwudziestu członków, w głównej mierze młodzież z trzcianeckiego liceum ogólnokształcącego. Głównym celem organizacji była walka z systemem komunistycznym. Do zadań "Grunwaldowców" należało zbieranie materiałów wybuchowych i broni, wydawanie broszurek propagandowych, napisy na murach, a także wyszukiwanie kontaktów z innymi organizacjami antykomunistycznymi. Pierwsi członkowie złożyli przysięgę w kwietniu 1950 r. Pierwszą poważną akcją "Grunwaldu" miało być zabicie funkcjonariuszu trzcianeckiego Urzędu Bezpieczeństwa, Czesława Nowak. Dowódca powierzył wykonanie wyroku Józefowi Urbanowiczowi ps. "Pantera". Akcja miała się odbyć wieczorem, gdy Nowak miał wracać z wieczornego seansu w kinie. Urbanowicz, uzbrojony w belgijski pistolet FN czekał na funkcjonariusza w pobliżu jego domu przy ul. Tetmajera. Do wykonania wyroku jednak nie doszło, gdyż Nowak wracał wraz z żoną, a za nimi szła kilkuosobowa grupa ludzi. - Byliśmy wtedy młodymi ludźmi, wiedzieliśmy jak na UB biją, żeby wydobyć zeznania. Szczególnie my, pochodzący z kresów wschodnich, znaliśmy komunizm już od 1939 roku i wiedzieliśmy czym to pachnie. Wzorcem do naśladowania były dla nas Szare Szeregi, między nami był jeden czynny uczestnik Powstania Warszawskiego, Antoni Nowakowski, wiedzieliśmy, że w lasach dalej walczą, chcieliśmy być dla nich pomocą, choć może oni do końca nie wiedzieli o naszym istnieniu. Oczywiście czuliśmy lęk, strach, ale wtedy odchodziło to na dalszy plan, bagatelizowaliśmy to, bo najważniejsza była sprawa - mówi Józef Urbanowicz, ps. "Pantera", członek "Grunwaldu", jeden z gości wernisażu. Jeszcze w 1950 roku aresztowani zostali trzej członkowie organizacji, "Grunwald" został zdekonspirowany jesienią 1951 r., wkrótce nastąpiły aresztowania pozostałych członków organizacji. Przeważnie byli oni zabierani przez funkcjonariuszy UB z mieszkań. Wszyscy zostali przewiezieni do siedziby Wojewódzkiego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Poznaniu. Józef Urbanowicz został zatrzymany na uczelni, Akademii Medycznej w Łodzi, usłyszał wyrok sześciu lat więzienia. Ze względu na sklasyfikowanie "Grunwaldu" jako organizacji wojskowej, Józef Urbanowicz w ubiegłym roku został awansowany na stopień kapitana.
"Warta" i PSL
Kolejna część wystawy poświęcona jest Związkowi Byłych Partyzantów Warta, działającemu w Trzciance w 1946 roku. Wśród eksponatów można zobaczyć m. in. zdjęcia majora Rudolfa Majewskiego (ps. "Leśniak"), dowódcy "Warty" i por. Stanisława Kalińskiego (ps."Burza"), czy kopie dokumentów zarekwirowanych w czasie przeszukania Józefa Srokowskiego. Ostatni fragment wystawy dotyczy prześladowań Polskiego Stronnictwa Ludowego "Mikołajczykowskiego" w latach 1945 - 1947. Zapraszamy Państwa na wystawę do Muzeum Ziemi Nadnoteckiej w Trzciance.
**********
Prześladowania na Ziemi Trzcianeckiej w latach 1945-1956
Artykuł w Tygodniku Noteckim, 11.03.1016



**********
Zarząd Koła Środowiska Zgrupowania Stołpecko - Nalibockiego ŚŻŻ AK serdecznie dziękuję Panu Markowi Kordkowi za kultywowanie pamięci o Żołnierzach Wyklętych i przypomnienie roli jaką odegrali wśród nich Członkowie Oddziałów Zgrupowania Stołpecko - Nalibockiego.
W imieniu Zarządu Koła
Piotr Kosowicz
**********

**********
|